Sesja narzeczeńska – Fajna pamiątka czy strata pieniędzy


GŁÓWNA, ŚLUB I WESELE / wtorek, Sierpień 14th, 2018

Zbędny wydatek czy fajna pamiątka?

Sesja narzeczeńska to teraz coraz modniejsza sprawa do załatwienia przed ślubem. Dla niektórych strata pieniędzy bo przecież zaraz ślub a pamiątek z tego dnia i tak jest dużo. Zdjęcia z przygotowań, ze ślubu, z wesela. No i plener ślubny. Dla innych, kolejna okazja do powspominania. Bo cóż może być piękniejszego niż wspominanie z mężem czasu kiedy jeszcze nie byliśmy małżeństwem, przypomnienie sobie tego uczucia, zupełnie innego niż miłość małżeńska. Powrót po latach do miłości narzeczeńskiej, właśnie dzięki zdjęciom 🙂

My nie zastanawialiśmy się długo czy zdecydować się na sesje narzeczeńską. Od początku wiedziałam, że chce takie zdjęcia 🙂 A dlaczego?

Po co sesja narzeczeńska?

  • Przede wszystkim po to, żeby poznać fotografa. W dzień ślubu i tak stresu jest dużo. Jeśli ktoś nie pozuję a wręcz nie lubi zdjęć to w dniu ślubu też będzie się tym stresować. Na sesji narzeczeńskiej tworzy się pewna nić porozumienia, można już coś razem wypracować, posłuchać rad, coś poprawić, na coś zwrócić uwagę.
  • Żeby oswoić się przed obiektywem. Bardzo zależało mi na sesji narzeczeńskiej bo mój mąż nigdy wcześniej nie miał okazji być na sesji zdjęciowej. Mam wrażenie, że dużo to dało. Szybko zaprzyjaźnił się z aparatem i wydaje mi się, że stresował się mniej Wielkim Okiem, które jak wiadomo na ślubie ciągle na Nas patrzyło.
  • Dla wspomnień 🙂 Właśnie z opisanych we wstępie powodów warto mieć takie zdjęcia. Bardzo lubię wracać do zdjęć. Pamięć płata figle, zaciera się, wybiera to co mało istotne. Warto ją mobilizować do przywoływania radosnych chwil. Pamiątki to fajna rzecz 🙂
  • Z zamiłowania do zdjęć 🙂 Uwielbiam zdjęcia, lubię do nich pozować i lubię robić zdjęcia. Taka sesja to tylko kolejny „pretekst” do robienia tego co sprawia mi przyjemność.
  • To fajna randka 🙂 Takie urozmaicenie do standardowego spędzania razem czasu, zwłaszcza przed ślubem, kiedy te randki siłą rzeczy są rzadsze, ze względu na braki czasu, oszczędności. Taka sesja może być fajnie spędzonym czasem. Okazją, żeby się pośmiać i oczywiście poprzytulać 😀
  • Okazja żeby się zatrzymać. Nasza sesja narzeczeńska udała Nam się 2 tygodnie lub nawet mniej przed ślubem. I był to dobry pomysł, chociaż był już plan żeby z tego zrezygnować bo przecież „nie mamy czasu, jeszcze tyle do zrobienia.” Ale czas się znalazł. Musieliśmy zarezerwować kilka godzin tylko na to. Nie było więc załatwiania innych spraw, stresu, życiu w niedoczasie w którym przed ślubem się żyje ze względu na długą listę spraw do załatwienia. Sesja narzeczeńska to okazja, żeby odetchnąć chociaż na chwile, spojrzeć sobie w oczy i przypomnieć sobie po co ten pęd w ogóle jest.

Podsumowując, ja zachęcam i polecam. Mój mąż też 😀 Życie to zlepek dobrych i złych chwil. A o tych dobrych jakoś przewrotnie tak szybko zapominamy. Dobrze celebrować piękne chwile, momenty szczęścia i spełnienia. Na każdym kroku widzieć to co piękne i niepowtarzalne, bo przecież żaden dzień się już więcej nie powtórzy. Fajnie więc zatrzymać ten czas, chociażby na zdjęciu.

Nasze zdjęcia czekają teraz na to, aż w końcu się zmotywuję i zrobię z nich fotoksiążke albo przynajmniej je wywołam. Zdjęcia wywołane mają zupełnie inną wartość niż te na monitorze komputera. Oczywiście moim zdaniem 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *